niedziela, 29 maja 2016

#3

Dojechaliśmy do domu. Wszyscy byli zdenerwowani. Na krześle w jadalni siedziała zakrwawiona Rydel. Podszedłem do niej i kopnąłem nogę krzesła na którym siedziała. W tym momencie się nie odezwała. Mama poprosiła nas abyśmy pogadali więc zaraz znaleźliśmy się w przedpokoju. -Ross widział nagrania. - Powiedziała niepewnie. - Ja.. - Zaczęła- Też z nim - ciągnęła- spałam. -Dokończyła głosem przytłoczonej siedemnastolatki która miała wyjść właśnie z całkowitego dna depresji którą przecież nie była. Moja twarz była dość przytłoczona a za razem wredna na cały świat. Przynajmniej takie miałem uczucie. Siedziałem nieruchomo na krześle. Jej słowa mnie przytłoczyły. Gdy potem wieczorem wstałem i spostrzegłem się, że przecież spałem na krześle coś jakaś czarna smuga przeszła przez korytarz. Mało mnie to interesowało ale postanowiłem tam pójść. Była to mama która próbowała wyciągnąć pochopne wnioski z nagrania ale mi nie chciało się już tłumaczyć. Na pożegnanie rzuciła, że wybrała mi studia na moją małą i dość ubogą inteligencję i skromne zapotrzebowanie otwartości świata. Dzisiaj wyjeżdżam na studia. Jestem ciekawy co to będzie. Mama mi mówiła coś o tym lecz nie za bardzo słuchałem. Podobno te studia mają dobrą opinię... ale czy ja słucham matki i czy w ogóle rozumiem jej troskliwy język?Oczywiście, że nie. Wziąłem ogromną torbę i szperałem w swoich szafkach. Zabrałem ze sobą kilka t-shirt'ów, szczoteczkę i pastę do zębów, krótkie spodenki, 3 pary zwykłych spodni, w razie czego kąpielówki, laptop, bieliznę oraz najważniejszy dla mnie... Pamiętnik Tyfany. Gdy już się spakowałem poszedłem się pożegnać niczym grzeczny chłopiec. U progu salonu stała mama a w przedpokoju Ratliff, Riker,Rydel, Ryland i tata. Najpierw podszedłem do siostry. - Nie mam ochoty się z tobą żegnać. Pa. - Powiedziałem. - Pa- rzuciła i podała mi telefon. - Weź, to dla ciebie, przepraszam - powiedziała i odeszła zasmucona.W kolejce za nią stał najstarszy z braci. - Narka brat. Będę za tobą tęsknił... i za tymi naszymi wygłupami też. Odwiedzimy się kiedyś. - Powiedział z troską. Teraz u moich oczu okazał sia się mama. - Synku to dla twojego dobra. - Powiedziała a ja rzuciłem: -Pa mamo. z resztą się nie żegnałem. Wsiadłem do samochodu w którym siedział tata. Ruszyliśmy przed siebie. Mama stała zasmucona. Nie przejąłem się tym tylko odwróciłem głowę i sprawdziłem jaki dostałem telefon, był to samsung. Ucieszyłem się z miłego prezentu. Teraz wystarczyło wyjść z samochodu. Całą drogę myślałem dlatego pięć godzin drogi szybko mi minęło. Wysiadłem i pożegnałem się z tatą. Przed moimi oczami ukazał się ogromny biały budynek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz