niedziela, 8 maja 2016

#2

*1 styczeń 2016* 
Nie powiem, sylwester był udany, nawet trochę popiłem i obudziłem się z lekkim kacem. Burczało mi w brzuchu więc otworzyłem oczy. - O matko! - Powiedziałem na widok zniszczeń w moim pokoju. "Teraz po mnie" powiedziałem. Usiadłem na schodach prowadzących na dół. Siedziałem tak dłuższą chwile, aż poczułem wibracje dochodzące z mojej tylnej kieszeni w spodniach. Był to telefon. Dzwonił do mnie mój przyjaciel Ted który jest strasznym gadułom. Miałem takiego kaca, że nie chciałem odebrać. Rozłączył się, uśmiech pojawił się na mojej twarzy lecz od razu zniknął. Musiało to wyglądać komicznie. Mój telefon znów zadzwonił, wydawało się to zbyt głośnie jak na moją głowę w której pulsowała jeszcze muzyka po wieczornej zabawie, więc odruchowo mój telefon poszybował. Po sekundzie lotu usłyszałem wyraźne: - MOJA GŁOWA!! - był to Riker. Pobiegłem zobaczyć co się stało. Nic poważnego, a raczej mam takie uczucie po tym jak zobaczyłem uśmiechniętego brata. Byłem zaskoczony jego uściskiem "na misia", zazwyczaj robiliśmy to w dzieciństwie. -Idziemy do jakiegoś klubu zaszaleć? Wiesz... - Spojrzał na demolkę domu. - Lepiej niech ominie nas sprzątanie. - Ciągnął dalej ale u progu drzwi sypialni Rydel pojawiła się mama. -Możecie iść. - Powiedziała z uśmiechem na twarzy. Ubrałem buty i kurtkę. Riker oddał mi telefon i wsiedliśmy do srebrnego pojazdu. Po PIĘCIU minutach drogi zaparkowaliśmy obok ogromnego Tira. Wysiedliśmy z forda i wbiegliśmy do klubu z hukiem. Gdybym nie znał brata pomyślałbym, że mnie olał, ale znam go na tyle by wiedzieć, że on po prostu lubi od czasu do czasu znikać w tłumie pięknych pań a nawet częściej :D Podszedłem do baru i zamówiłem drinka. Barman podał mi "Owocowego krejzola" i poszedł zbierać zamówienia od innych przytłumionych chłopaków. Nagle coś mnie zakuło w udo. Wsadziłem rękę w kieszeń. Wyciągnąłem ślicznie zwinięty papieros i dwa woreczki jakiegoś proszku. Postanowiłem go wziąć czy wciągnąć, jak kto woli. Potem... potem już nic nie pamiętam.
Obudziłem się około godziny 19:30. siedział przy mnie Riker i trzy dziewczyny. Zdenerwowało mnie to, że dopiero straciłem dziewczynę a on już próbuje mnie wplątać w grono  , co prawda ślicznych, dziewczyn. Wstałem z czerwonej klubowej sofy. Wziąłem pierwszy lepszy przedmiot i rzuciłem z rozmachu w podłogę. Uwaga wszystkich ludzi skupiła się na mnie. -Co się tak patrzycie?! Zjawe widzicie?! mogę wam zademonstrować coś jeszcze! - Wykrzyczałem i wyciągnąłem zapałki z kieszeni swojej czarnej skaji po czym podpaliłem obrus. Barman ugasił palenisko kubłem zimnej wody a potem wezwał ochronę. - Nie trzeba, sam wyjdę! - Powiedziałem i zerknąłem na brata. Uśmiechał się jak jakiś debil. Sięgnąłem kluczyki z lady przy której siedział motocyklista. Wyszedłem stylem " Z buta wyjeżdżam" z klubu i wsiadłem na motor. Trafiłem na ten idealny, na ten do którego pasowały klucze i wyrzuciłem za siebie około trzech tysięcy. -To na nowy motocykl! - Wrzasnąłem i odjechałem na jednym kole. Niestety dalej, jak to ja , nie pamiętam. Może jedynie to, że obudziłem się w szpitalu. Wtedy straszne wspomnienia wróciły. Gdy się obudziłem była godzina osiemnasta trzydzieści dwie. Koło mojego łóżka siedziały Mama i Rydel. Spojrzałem zimno na siostrę i podniosłem się. Na głowie miałem bandaż. Wstałem i wyszedłem z lodowato-niebieskiego pomieszczenia.


 Gdy wróciłem do domu ok. 1 w nocy ze szpitala widziałem, że mama zrobiła gruntowne porządki. Drzwi od pokoju Rydel były teraz zielone. Ominąłem je szerokim łukiem nie wiedząc o tym, że mama zamieniła nam pokoje. Udałem się na górę nawet nie pamiętam w jakim czasie. Cieszę się, że mama nie przeniosła moich kamer bo to co wtedy zrobiłem ... po prostu tego nie pamiętałem. Na moim łóżku spała siostra. Przez pierwsze dziesięć minut wpatrywałem się w nią dość dziwnie. Nie pamiętam czy myślałem wtedy o tym, że niema koło niej Ratliff'a czy o tym co miałem zrobić. Byłem strasznie pijany dlatego nie wiem dlaczego to zrobiłem. Ale przechodząc do rzeczy. położyłem się koło siostry i ściągnąłem bluzkę oraz inne części mojej garderoby. Nałożyłem na głowę leżące na biurku królicze uszy Rydel i dotknąłem jej włosów. Jej wrażliwość chciała doprowadzić ją do szału ale... jej oczy były śliczniejsze niż zwykle. To akurat zapamiętałem. Spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. Jej usta miały jeszcze resztki truskawkowej szminki. To akurat wiedziałem z jej opowiadań. Nie wierze, że ona była tej nocy trzeźwa! Zaczęła się rozbierać, a raczej to ja ją. Zacząłem masować jej plecy. Nagle ni z tą ni z o wont leżałem plecami na poduszkach a ona siedziała na mnie. -Jednak mnie kochasz na swój magiczny sposób bracie.  - Powiedział siostra. Ja się nie odezwałem. Miała tyle energii by robić to do godziny piątej. Rano obudziłem się z kacem. Ja leżałem obolały na podłodze a Rydel smacznie spała na łóżku. Zainteresowało mnie co robiłem nagi z siostrą w moim pokoju więc podszedłem do pierwszej lepszej kamery i po obejrzeniu video byłem przerażony, nie mogę powiedzieć o niej źle bo jeszcze nigdy nie byłem taki szczęśliwy po przebudzeniu. Rydel otworzyła swoje piękne duże oczy i wpatrywała się z uśmiechem w moje nagie ciało. Byłem Jako tako tym speszony ale spodobał mi się sposób w jaki na mnie patrzyła. Był to taki sam sposób patrzenia jaki miała Tyfany. Teraz nawet o niej zapomniałem i skoczyłem na siostrę. Była godzina ósma więc nikt już nie spał. Nie zwracaliśmy na to uwagi tylko kontynuowaliśmy naszą zabawę. Odgłosy jakie wydawała Rydel zwabiły do pokoju mamę. Nie mogło się wydać to co robiliśmy więc zanim mama pokonała schody ja siedziałem na balkonie. Słyszałem kilka gadanek mamy i wymówki Rydel, że niby uderzyła się nogą o łóżko. Mama jej uwierzyła i po wyjściu z pokoju zeszła na dół. W tym czasie ja zeskoczyłem z balkonu i pomaszerowałem do drzwi wejściowych. Na samym progu wysłuchałem jaki to ja jestem nieodpowiedzialny i jak to się o mnie martwili. Po tej godzinnej "spowiedzi"poszedłem do pokoju. Usiadłem na łóżku. Na kartonach leżał pamiętnik Tyfany. Teraz zdałem sobie sprawę jaką głupotę zrobiłem. Przeczytałem cały pamiętnik w jakąś godzinę. Popłakałem się i wziąłem kilka zaciągnięć resztek białego proszku. Udałem się do kuchni gdzie siedzieli już wszyscy. Była tam też Rydel siedząca na kolach Ella. Na ich widok zachciało mi się rzygać, a raczej na jej widok. Po zjedzeniu wybitnej jajecznicy mamy rzuciłem widelcem we własny portret i wyszedłem z domu. Byłem w klubie gdzie wypiłem kilka kieliszków. Nagle wpadł rozwścieczony na mnie Riker i zabrał mnie do domu. W samochodzie dowiedziałem się, że Ross wyjechał za granicę a Rydel jest cała we krwi....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz